Najlepsze przedsięwzięcia w 2020 roku

Najłatwiej jest narzekać i powtarzać o wszystkich tych okropnościach zeszłego roku. Myślę jednak, że każdy mógłby dać sobie samemu trochę ciepła i podnieść na duchu. Ja na poprawę humoru przywołuję dobre wspomnienia. Żeby z większym entuzjazmem wejść w Nowy Rok 2021, dodam sobie sił opowiadając o dwóch mega przedsięwzięciach, których dokonałam w 2020 roku. Pierwsze to zjazd rodziny ze strony mojej mamy, a drugie to publikacja mojej książki „Prawdziwe Skarby”.

Zjazd rodzinny

Od dawna mówiło się w rodzinie dalszej i bliższej, że przydałoby się zorganizować spotkanie. W dzisiejszych czasach nie robi się już hucznych wesel na dwieście osób. Na komunię mało kto zaprasza. Najczęściej dalsi kuzyni zjawiają się na pogrzebach, ale to też niedługo się skończy. Więzi rodzinne rozluźniają się i zanikają. W sumie każdy chciałby wziąć udział w zwykłej biesiadzie bez nieboszczyka w tle. Problem w tym, że nikt nie wyrywał się z zaproszeniem do siebie. Wynajęcie sali i cateringu nie wchodziło w grę, bo być może nie wszyscy chcieliby „wyrzucić” pieniądze na takie głupoty.

Przedsięwzięcie polegało na tym, że ktoś musiał ściągnąć do siebie całą familię i zorganizować całą resztę. Jak nie ja to kto? Ano nikt. Tak to już jest w naszej rodzinie. Od stycznia zapraszałam wszystkich przy każdym spotkaniu, rozmowie przez telefon. Uruchomiłam grupę na Facebooku. Im bliżej do wyznaczonej daty naszej integracji tym więcej szczegółów było dopracowywanych. 18 lipca zjechało się całkiem sporo osób. Jedno małżeństwo bało się covida i nie dołączyło do wspólnej biesiady. Nikt się nie zaraził coronavirusem. Goście przyjechali ze swoimi specjałami, ja zrobiłam wielki gar rosołu i zupę meksykańską. Nic się nie zmarnowało, bo każdy zabierał to co zostało z przyjęcia. Od godziny 12:00 do 20:00 można było porozmawiać, pobawić się z dziećmi, poleżeć na trawie, pograć w piłkę itp. Alkoholu praktycznie się nie piło, bo dzień był bardzo gorący. Największym powodzeniem cieszyła się woda z cytryną i miętą oraz lody śmietankowe domowej roboty. Przedsięwzięcie wyszło rewelacyjnie. 

Organizacja zjazdu rodzinnego była jednym z najlepszych przedsięwzięć w 2020 roku, które udało mi się osiągnąć.

Publikacja książki

Była sylwestrowa noc. Zaczął się 2020 rok. Wtedy właśnie ogłosiłam wszystkim zgromadzonym na imprezie, że w tym roku wydaję książkę. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Wysyłałam mój tekst do różnych wydawnictw. Nie chciałam czekać miesiącami, aż się odezwą lub nie. Musiałam działać. Próbowałam pokazać moje dzieło następnym wydawcom rozsyłając je gdzie tylko mogłam. Krążyły mi po głowie czarne myśli, że może moja książka nikomu się nie spodoba i co wtedy. W połowie lutego odezwało się wydawnictwo zainteresowane moim tekstem. To była WFW. Od razu podpisałam umowę. W piątek 4 września 2020 roku moje niecodzienne przedsięwzięcie zostało sfinalizowane. Książka była dostępna w księgarniach internetowych.

W poniedziałek 7 września zaczęło brakować „Prawdziwych skarbów”, a we wtorek nie było już ich w żadnej księgarni. W środę zadzwoniłam do wydawnictwa, żeby dodrukowali, bo moja koleżanka nie może kupić mojej książki.

W wydawnictwie byli szalenie zaskoczeni tym, co się stało. Ja też, nigdy bym nie pomyślała, że czytelnicy wykupią książki w ciągu weekendu. Do tego chodziło tu o moje książki.

Dwa najlepsze przedsięwzięcia z 2020 roku, o których chcę przypominać sobie jak najczęściej. Jeżeli się na coś uprę i będę wytrwała to w końcu się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *