Szczęściara

Kiedy 26 czerwca 2020 roku dostałam wypowiedzenie umowy o pracę, byłam zaskoczona. Nie przejęłam się tym, ponieważ to nie była moja wina, więc nie miałam na to żadnego wpływu. Likwidacja całego Back office. Nie tylko ja straciłam pracę. Mój staż, w porównaniu z koleżankami i szefową działu. Dziewczyny zasuwały tu po kilkanaście lat. Moje trzy lata i dziewięć miesięcy, to wystarczający czas, żeby się zasiedzieć. Poza tym, zawsze ciągnęło mnie tam, gdzie trawa zieleńsza. Z drugiej jednak strony ma już tyle doświadczenia, że wiem, iż wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Zawsze miałam jakieś dziwne marzenia, z których wszyscy dookoła śmiali się albo krytykowali. Bałam się zwierzać komukolwiek. Pomysły, które budziły się w mojej głowie, ciężko było wprowadzić w życie.

Może za wcześnie się urodziłam? Za bardzo wyprzedzam epokę?

Podam teraz jeden przykład.

Kiedy kończyłam ósmą klasę chciałam iść do liceum lotniczego w Dęblinie. Była to w tamtych czasach, a może i teraz jedyna szkoła, dla pilotów myśliwców bojowych. Niestety nie przyjęli mnie, bo nie przyjmowali, wówczas dziewczyn. Do tej pory trzymam w pudełku ze skarbami bardzo ciepły list z tego liceum, w którym grzecznie mi odmawiają.

Zawsze lubiłam opowiadać, a różne historie przepychały się w mojej głowie i czasami w tajemnicy przed najbliższymi wyrzucałam je z siebie na papier do tajnej szuflady.

Teraz kiedy jestem świadoma ogromu czasu, który przeżyłam, bo prawie pół wieku, postanowiłam, że nareszcie czas zacząć żyć i nie oglądać na to co powiedzą inni. Zapewniam, że mówią zawsze z troską, odrobiną strachu, szczyptą przerażenia.

Jestem dorosła i nie mam już na utrzymaniu małych dzieci, więc chyba mogę nareszcie decydować o sobie.

Najlepsze jest to, że kiedy pochwaliłam się komuś, że napisałam książkę i znalazłam wydawnictwo, pierwsze pytanie zwykle było: Ile na tym zarobisz?

A kiedy wytłumaczyłam, że nic, że tylko stracę, wychodziłam na samolubną egoistkę, która marnuje pieniądze, na totalne głupoty. Niektórzy mieli lepsze pomysły jak wydać moje pieniądze. Uparłam się jednak przy swoim i wydałam „Prawdziwe skarby”.

 

Nie wiem, czy kiedyś zarobię na sprzedaży. Jak na razie cieszę się, że miałam odwagę zrobić to co zrobiłam. Najważniejsze, jest to opowiedziana przeze mnie historia bardzo się spodobała czytelnikom.

Mam rozpoczęte dwie książki i chciałaby skończyć jedną do końca tego roku. Nie wiem, czy mi się to uda, bo jeszcze nie wpadłam w rytm pracy na wolności. Jeszcze nie nasyciłam się niezależnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *